Za co jesteś odpowiedzialny?

Witam was drodzy czytelnicy!

Idąc wczoraj przez miasto usłyszałem rozmowę pewnych nastolatków, którzy śmiali się z bezdomnego zbierającego puszki. Ta sytuacja dała mi do myślenia i dlatego dziś ten wpis. Czas start!

Pamiętam jak niegdyś będąc szczylem widziałem robotnika, który pracował na moim osiedlu w wielkim upale. Śmiałem się z niego i to jaką ciężką pracę miał. Wiecie co nas różniło?

Odpowiedzialność.

Ja będąc szczylem nie byłem za nic odpowiedzialny. Mamusia dała wszystko pod nos. Jakiekolwiek zakupy robił tata. Idąc do szkoły wiedziałem, że to nauczyciele będą biegać za mną a nie ja za nimi. Wszystko było ustawione pode mnie, nie byłem za nic odpowiedzialny.

Zrozumiałem, że ludzie muszą być za coś odpowiedzialni. Czemu? Spotkaliście się z sytuacją w której ktoś z waszego otoczenia narzeka, ma wiele problemów a tak naprawdę nic nie robi? Nie pracuje, nie musi robić zakupów, czy też opłacać rachunków. To związane jest właśnie z odpowiedzialnością. Tworzymy sobie sztuczne problemy tylko i wyłącznie dlatego, że nie jesteśmy za nic odpowiedzialni bo wszystko jest robione za nas.

Zaczynam rozumieć dlaczego kobiety wolą aby mężczyzna nie był maminsynkiem. Maminsynek wykorzystuje matkę na wszystkie sposoby po to, aby nie musieć mieć żadnych problemów związanych z poszczególnymi rzeczami. Zrobienie sobie obiadu? Mama zrobi i nie muszę się o to martwić. Pieniądze? Mama lub tata dadzą mi pieniądze na wszystko. W takich kategoriach myśli maminsynek, a czego szukają kobiety?

Panuje błędne przekonanie, że kobiety szukają tylko kasy. Błąd. Oczywiście są takie, które lecą tylko na pieniądze, ale… Tu chodzi głównie o to, że mając pieniądze pokazujesz, że umiesz o siebie zadbać. Że jesteś odpowiedzialnym facetem który może zadbać nie tylko o siebie, ale też o innych. Można powiedzieć, że pieniądze są następstwem przyjęcia odpowiedzialności za samego siebie. Zaczynamy rozumieć, że wszystko musimy robić sami i że pieniądze nie spadną z nieba. Wtedy kobieta rozumie, że możemy być dobrymi ojcami. Bo w końcu jeżeli potrafimy zadbać o siebie, to możemy również zadbać o nią i o ewentualne dziecko. Odpowiedzialność, odpowiedzialność, odpowiedzialność.

Co zrozumiałem?

Zrozumiałem, że śmianie się z kogoś jest złe. Kobieta pracująca jako sprzątaczka w szkole często jest obiektem kpin ze strony uczniów. Czy powinno to być potępiane? Zdecydowanie TAK. Nie każdy lubi pracę którą ma. Wiele ludzi pracuje bo musi. Bo  przykładowo mają dziecko na utrzymaniu. Nie mogą rzucić pracy, która ich nie cieszy bo są za coś odpowiedzialni.

Krótka opowieść.

20 minut temu (akurat dodając ten wpis) na jednym forum (na którym daje rady) facet przedstawił mi swoją historię. Był kochany przez swoją żonę. Postanowili, że zostaną rodzicami. Po paru próbach udało się. Facet (nazwijmy go Janek) zrozumiał, że będzie teraz odpowiedzialny nie tylko za żonę, ale też za owoc ich miłości. Janek zaczął zauważać, że jego kobieta się zmienia i jest pulchniejsza, a także ma zmienne humory. Janek tego nie rozumiał i jego frustracja narastała. Pewnego dnia idąc na zakupy poznał Izę, która była przeciwieństwem jego żony. Spokojna, seksowna i do tego go podrywała. Od słowa do słowa zaczęli się spotykać. Przeszło to w romans. Janek chciał rozwodu ze swoją żoną. Nie myślał o dziecku, tylko o sobie. Jego żona poroniła. Powód? Zbyt wielki stres i złe odżywianie. Iza (kochanka) rzuciła go dla innego faceta. Koniec końców Janek nie wywiązał się z prostej rzeczy – odpowiedzialności. Miał być odpowiedzialny za siebie, ale też za swoją żonę. Wewnętrznie przegrał i sam nie ma do siebie już szacunku.

Jakiej rady chciał Janek?

Janek chciał żebym pomógł mu  wrócić do żony (rozwód jeszcze nie doszedł do skutku). Wszystko co zostawił za sobą, to tylko ból i cierpienie. Wszystko przez to, że nie wywiązał się z tej prostej rzeczy. Aktualnie jego żona chodzi do psychologa, mieszka u rodziców a on zastanawia się jak znów z nią być. Gdy jego żona poroniła, on w tym czasie był z kochanką w Hiszpanii. Jak myślicie co mu poradziłem? Uwierzcie mi, nie chcielibyście być w jego skórze. Starałem się tak sformułować zdania, aby pokazać mu jak bardzo spierdolił sprawę. Na samym końcu zapytał się mnie „Myślisz, że uda się mi do niej wrócić?”.

Wiem co odpisać, wiem jak to sformułować, ale nie mam już dziś na to siły. Siły na człowieka, który zniszczył życie osobie, która oddała mu swoje życie i mu zaufała. Może to brzmieć dziwnie, ale nienawidzę takich facetów. To przez takie osoby wiele kobiet myśli, że każdy samiec wykorzystuje i zostawia.

A wy, co napisalibyście Jankowi? Miłej nocy…